Podczas trwania spektaklu możemy obserwować osobistą przemianę bohatera, Marca Brew.
Jest on tancerzem, przeżył wypadek samochodowy, w wyniku którego został sparaliżowany od pasa w dół.
Od nowa musi odkrywać swoje ciało. Uczy się wszystkiego od początku, po wypadku zyskał nowe, bo zupełnie inne życie.
Na początku spektaklu, artysta leży na scenie, jakby wyrzucony przez morze na brzeg, co rozumiem jako uratowanie. Później, gdy powoli wybudza się, zdaje sobie sprawę z tego co się stało. Woda nieustannie mu towarzyszy, jest tym co pomaga mu przeżyć, a jednocześnie trudno jest mu ją okiełznać, czy tak naprawdę jest to wykonalne?
Muzyka, wyraża natłok emocji, które są obecne podczas badań i testów jego "starego, nowego" ciała.
Spektakl wywarł na mnie ogromne wrażenie, również ze względu na światła, które są pewnego rodzaju motywatorem, zachęcają do wykonania następnego kroku, lecz nie są w stanie same podjąć decyzji.
tekst: Katarzyna Selwet
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz