"Ewelina Płacze" to spektakl, który miałam
okazję zobaczyć w Bytomskim Centrum Kultury w Bytomiu w ramach corocznie
organizowanej w moim mieście Teatromanii. Sztuka była jednym z najważniejszych
wydarzeń teatralnych 2015 roku, wiedząc to poszłam ją zobaczyć z wielkim
zaciekawieniem. Początkowo spodziewałam się po samym tytule, że będzie to
dramat, lecz po kilku chwilach już wiedziałam, że czeka mnie coś raczej
zabawnego. Aktorzy Teatru Rozmaitości już od początku w bardzo swobodny sposób
próbowali przenieść mnie w inny świat- świat aktorski. Była to zabawna komedia
o tym jak trudno zagrać kogoś kim się nie jest i jak wcielić się w jego rolę.
Tak w prosty sposób pokazali jak trudna i niezwykła jest praca aktora, jak
wielkiego wysiłku wymaga. Sztuka ku mojemu zaskoczeniu w zabawny sposób
pokazuje także nasze ludzkie oblicze- pełne sprzeczności i kontrastów. To sztuka także o tym, jak
trudno zachować tożsamość, bronić własnych wartości, pozostać sobą pomimo
przeciwności losu . Godzina spędzona w teatrze z czterema aktorami na scenie,
właściwie bez scenografii , z czarnym tłem całkowicie skupiła moją uwagę na
grze aktorów- na tym,co mówią i co robią . A jednak nie można było się nudzić,
na zmianę przeplatały się elementy humoru,nostalgii i zadumy. Widzowie przyjęli
sztukę owacjami na stojąco , a dla mnie był to niezapomniany i pouczający
występ.
tekst: Aleksandra Rzycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz